|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Niech mnie ktoś dobije... będzie spokój dla wszystkichJestem zapłakana, ciężko mi oddychać i trzęsę się z nerwów. Niech mnie ktoś zabije to nikt juz nie będzie przezemnie cierpiał, nikogo nie zranie i ja sama nareszcie bede miałą swięty spokój. Cóż się takiego stało? Kolejna kłótnia. Jej temat? Ja, a mianowicie moje podejście do życia. Zaczęło się od jednego zdania: "Co ty taka skwaszona jak środa na piątek?" Odpowiedziałam, ze "nic tylko spać mi sie chce." Mama zaraz że "nie podoba ci sie że jade?" "A co ja ma do powiedzenia? i tak nigdy nigdzie na majówkę nie wyjechałam"I tak zaczęłą sie kłutnia. Aż padły słowa "ja poprostu sie nudze"I sie zaczęło. Że to moja wina bo jak mnie wyganiali na dyskoteki to nie chciałam (miałam 14 lat), że ja zaczynam zabardzo szaleć i żebym uważąła aby nie zrobić głupot (po drodze padł temat mojego wyjazdu do Warszawy). No to ja sie pytam co mają na myśli mówią zebym nie robiła głupot.I znó zaczął sie wywód o "szukaniu faceta na wariata" Co normalnej osobie przychodzi pierwsze do głowy? że nie życzą sobie abym szła z kimkolwiek do łużka na siłe itp. Miałam juz tego wywodu po wyżej uszu bo ile razu w roku przez ile lat mozna tego wysłuchiwać? Chyba odkąd skończyłam 13 lat słysze teksty typu: "zachowój sie jak na twój wiek przystało. Chcesz yć traktowana jak dorosłą to sie tak zachowuj" NO wariacji mozna dostać. Więc bez zastanowienia palnęłam że "ja nei wariuje i nie szukam nikogo na siłe, a zresztą jakbym nawet z kimś posżła do łużka to co im właściwie do tego?" Wystarszyło. Takiej lawiny krzyków dawno nie słyszałam. Zaczęli mi wytykać moje zachowanie jak uciekłąm z domu, że magistra mam tylko na papierze bo zachowuje sie jak prymityw z dworca, że chyba jestem ninormalna skoro mówie takie teksty (jakbym czuła sie normalnia to było by inaczej), i wogule jak ja śmiałąm sie tak do nich odezwać bo to nie przystoi takie tematy poruszać przy rodzicach, i wogule jestem niewdzieczna itp, itd. Ogólnie znów poczułąm sie traktowana jak totalne dno. Jak ja mam życ skoro zawsze ale to zasze nie są ze mnei zadowoleni? Ja juz mam dosyć takiego życia. Niech mnie ktoś poprostu zabije, to wszyscy będą mieli śwęty spokój. I oni i ja. Tyle dla nich poświęciłam, tyle sie zawsze starałam i nigdy nie jest dobrze. Czasem chciałabym być samolubem i pierdolnac to wszystko nie oglądajac sie za siebie. Ale gdy ejstem jaka jestem wyrzuty sumienia nie dałyby mi żyć. Czekam na cód... Raczej sie nigdy nie doczekam... JUz mi od dawan na niczym nie zależy, ale nadzieja na lepsze jutro niestety też powoli zamiera... czwartek, 30 kwietnia 2009, usagisensei2
Komentarze
2009/05/03 20:46:01
Mówisz dobić cię? Ok, ja się zgłaszam na ochotnika. Kiedy chcesz egzekucję? OSOBIŚCIE przyjade ją wykonać.
2009/05/04 20:43:14
Marcin: Gdybyś napisał to w dniu wpisu miast wczoraj, zastanowiłabym się. Dziś emocje ostygły, przycichły. Nie było inego wyjścia.
Czytelniku: Może nie tyle biedna co zagubiona w swoim żywocie. Tak bywam uparta lecz teraz nie wiem pod co to stwierdzenie przypiąć szczerze. Staram sie być cierpliwa ale to coraz trudniejsze. Życie płynie mi tu spokojnie tylko kiedy bywam posłuszna i cicha, lecz ile tak można czasu? Cieszę się, ze przynajmniej mam pracę. Jest gdzie uciec. A jak minęła mi majówka opiszę jutro kiedy mama wróci z anglii a brachcio pojedzie do Warszawy. 2009/05/05 18:05:49
Mordeczko znając twoich starych nie minie miesiąc i będe mógł się pakować. Ale jak dla mnie niech coś robią w lipcu, Kasia chce mnie znowu wykopać na 2 tygodniowy urlop NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE :P
2009/05/05 22:04:39
Chcesz być uparta w cierpliwości do własnego życia. Pokręcone to nie uważasz. Sama sobie zadajesz pytanie po co mi to, i nie potrafisz udzielić odpowiedzi. Jesteś na tyle inteligentna żeby widzieć, że tekst musze być cierpliwa ciebie nie satysfakcjonuje. Czas na zmiany.
Dopisuje się do Ogisia. Odiwedzimy cie razem. :) Dokąd mam kupować bilet? :) 2009/05/07 20:47:40
Na wszystko co dzieje się wokół mojej osoby teraz należy spojżeć z innej perspektywy. Jak ja to widze i dlaczego godzę się na to wszystko mimo, że tak mi to przeszkadza? W tym momencie idzie tak naprawdę o moją przyszłość zawodową między innym. Ale zacznijmy od początku. Ponieważ mój brat jeszcze studiuje i mamy kryzys gospodarczy (w rolnictwie już od bardzo wielu lat) nie mogę zazbytnio liczyć na pomoc finansową rodziców. Cokolwiek chcę robić w przyszłości muszę zapewnić sobie kapitał początkowy. Pracuję i zarabiam, a to już coś. Mieszkajac z rodzicami jestem w stanie odłożyć niemal całą pensję a to jak dla mnie naprawdę sporo. Pracując zdobywam również potrzebny mi w przyszłości starz oraz doświadczenie. Coś za coś. Cierpliwość, cierpliwość, cierpliwość. Tylko tak mogę coś osiagnąć jeśli nie chcę wojny z rodzicami. Ten typ tak ma niestety. Nie jest najgorzej: zalecyłam nerwicę wiec organizm mi juz nie dokucza.
2009/05/10 08:08:55
Hm. W twojej wypowiedzi widzę dużo logiki, którą jest bardzo ciężko obalić. Ale, ponieważ musi być jakieś ale. :)
Tylko tak mogę coś osiagnąć jeśli nie chcę wojny z rodzicami. Ten typ tak ma niestety. Nie jest najgorzej: zalecyłam nerwicę wiec organizm mi juz nie dokucza. Z tego co czytam tutaj, to oni z tobą chcą wojny o byle co. Tak jakby chcieli zabić w tobie tą Kamilę która potrafi myśleć sama, a zostawić... hm nie wiem. Posłuszną lalkę? Coś w tym typie. Co do twojej nerwicy. Czytając twoje posty nie uwierze w to do konca. Chociaż to bardziej pod histerie podchodzi. :* 2009/05/10 21:37:33
Na moich rodziców trzeba spojżeć osobno. Tato choć ciągle dograduje mi, że powinnam zachowywać się jak dorosła wcale mnie jako takiej nie traktuje. Ciągle serwuje mi jakieś wykłay, tłumaczenia i dziwne pogadanki, podczas których sama nie wiem jak się zachować. Zupełnie jakby szkolił i tresował małe dziecko. Zwyczajnie widać nie przyjmuje do wiadomości, ze za kilka miesięcy kończę 25 lat (boniu ale stara sie robie ;p).
Mama natomiast swoim sposobem odnoszenia sie do mojej osoby często zbija mnie z pantałyku. Zarówno stara się ciągle wpływać na moje życie jak i traktować mnie jak osobę w pełni samodzielną. Dziwnie to brzmi ale i takie jest w rzeczywistości. Ja sama gubię się aż za często w tym wszystkim. Na dodatek oboje są pracocholikami oraz ludźmi wychowanymi wedle starych zasad i tacy pozostali. Mało w nich akceptacji do zmian w sposobie życia moich równieśników (w tym kuzynów) jak i w relacjach międzyludzkich. Przykładem tego drugiego jest temat naszej ostatniej kłutni. Jako mały dodatek do całości jest ciągłe dogadywanie mi że jestem za gruba. Wiem, iż mam tendencję do tycia ale momentami jak dla nmie zakrawa to niemal o paranoję. A ja jak na złość odkąd z nimi mieszkam jestem jak aż nazbyt wybuchowa. Nie potrafie zmilczeć. Taka juz jestem. Tyle, ze pokrzycze, odfukne lub odgryze się i jakoś przechodzi a oni już zaczynaja kolejna kłutnię. I robi się znowu sajgon. I tym właśnie są te wojny: kłutniami na tle poglądów i podejścia do życia. 2009/05/11 06:26:01
Twoi rodzice dobrali się jak wół do karety. Oni się chyba ze sobą męczą, a co dopiero z tobą. Toksyczny dom normalnie. Brat chyba też podobnie myśli, bo sama zobacz. Piszesz że przyjeżdża na długi wekend bo musi. Ciekawe czy sam by przyjechał.
Ty się zajmij kobieto sobą. Nie patrz na innych. jak sama powiedziałaś, jesteś stara. Starzy ludzie mogą podejmować samodzielnie decyzje. :) 2009/05/11 21:58:09
I tu sie mylisz całkowicie. MOżliwe iż nie wyraziłoam się dosć jasno: Mój dom to oaza spokoju, ale jest tu tak dużo pracy iż człowiek się w niej zatraca. Moje problemy emocjonale i psychologiczne zwiazane są z różnicą pokoleniową. Moi rodzice są aż nazbyt zgrani i dobrani. To ja jestem pokręcona i zagmatwana i to ja tu nie pasuję. Wdałam sie częściowo w dziadka. Też wyróżniał sie z rodziny. A co do toksyczności to ja bardziej jestem skłonna powiedzieć, iż to jest bardziej dom-złota klatka. Puki sie nie rzucam i pracuje jest ok. A mi sie tu głównie nudzi ;p
|
Biedna jestes Kamilo. Ale mimo wszystko jesteś uparta jak osiołek. Ale i tak podziwiam cię, bo widze, że potrafisz zaakcentować swoje zdanie. I dobrze, widocznie twoi rodzice przyzwyczaili się że mają córeczkę - laleczkę, która tańczy jak oni zagrają, i teraz kiedy córka dojrzała do własnych decyzji, zaczynają się awantury, bo nie potrafią tego zaakceptować.
Skrzydełka do góry, cuda się zdarzają. :*